499

Nie mogłem spać.
Wstałem przed godziną trzecią, obejrzałem Housa i wziąłem prysznic przy dźwiękach
z ostatniej płyty Charlotte Gainsbourg. Potem czytałem Tyrmanda w oczekiwaniu na
otwarcie piekarni i kiosku. Z porannej prasy dowiedziałem się, że autora „Dziennika 1954”
czytają (lub raczej mówią, ze to robią) przede wszystkim hipsterzy.
Padłem nieprzytomny o siedemnastej.

powiększ zdjęcie

492

Wpadłem w niesamowity letarg.
Nic mnie nie cieszyło, źle spałem, często byłem poirytowany.
Rzadko wyciągałem aparat z torby, mało czytałem i jeszcze mniej pisałem.
Byłem za to w kinie (co rzadko się zdarza) na przedpremierowym pokazie „Debiutantów”.
Mocna identyfikacja z głównym bohaterem jedynie pogłębiła wyżej opisany stan.
Chodziłem więc samotnie po mieście, słuchałem jazzu i piłem czarną przelewową kawę.
Niczym stary człowiek zaczynałem każdy dzień od informacji na temat pogody.
Ja sprawdzałem ją, a ona mnie.

powiększ zdjęcie