218

W trakcie tej podróży spaliśmy w naprawdę dziwnych miejscach…
Żeby wymienić tylko kilka:
- plaża (widoczna na górnej części klatki),
- toaleta dla inwalidów (ze światłem na fotokomórkę!),
- drewniany domek pod sklepem budowlanym (Brico),
- mieszkanie meksykańskiego imigranta w Alicante (patrz foto nr 216),
- pilnie strzeżona posesja (należąca do poczty Polskiej),
- naczepy tirów (raz ‚w towarzystwie’ świeżo ściętego drewna),
- fragment podłogi pod fotelami (na promie),
- marokańskie autobusy (wieeele razy w ramach oszczędności).
 

216

POCZĄTEK TRANSMISJI
jedziemy w złym kierunku STOP nasz kierowca nie zna angielskiego STOP zboczył z kursu STOP mamy
przerąbane STOP jest coraz ciemniej STOP stacja na której chce nas wysadzić to wylany na pustyni beton
STOP żadnych samochodów STOP krzyczy coś po hiszpańsku STOP co oznacza słowo ‚kasa’?! STOP nie
mam pieniędzy!! STOP to dom? STOP patrzymy się na siebie STOP chyba jedziemy do jego domu STOP
do alicante STOP jakby co to damy mu radę: jest mały i gruby STOP jesteśmy w dzielnicy emigrantów w ali
STOP wchodzimy do mieszkania STOP robi nam frytki STOP cały czas nie zna angielskiego STOP ścieli
nam łóżko, sam śpi w pokoju syna STOP syna i żony nie ma STOP jest gorąco STOP idziemy spać
KONIEC TRANSMISJI

215

Za Alicante kończą się normalne autostrady i stacje benzynowe.
Tym samym zaczynają się problemy z łapaniem kolejnych okazji.
W większej mierze zaczyna panować przypadek i siła słońca.
Nie pomaga nieznajomość hiszpańskiego i znajomość angielskiego.
Wszędzie tylko spalona ziemia, puste drogi i karłowate palmy.
Osobiście nie przepadam za Españą, jej mieszkańcami i atmosferą.

214

Autostopem do Maroka przez Wrocław.

[Na powiększeniu obrazu widać, że wzrok właściciela kościotrupa
odbija się w lusterku. Uważnie mi się przyglądał ale w trakcie podróży
nie zamienił z nami ani jednego słowa.]

213

Kamienie latały, tłukły się szyby, użyto gazów i armatek wodnych.
Dzieci jako żywe tarcze, panika, zakładnicy, ofiary i strach.
Telewizja, gazety, tłumie gapiów i komornik.

Tego dnia okolice PKiN wyglądały jak mix powstania i wyprzedaży.